Wywiad z Kamilem Bednarkiem

 
Alicja Tomaszewska: Dzień dobry!
 
Kamil Bednarek: Cześć! 
 
A.T: Jak się panom jechało? Mieli panowie długą trasę do przebycia? 
 
K.B.: Mów mi po imieniu... Między Wrocławiem, a Opolem, leży taka miejscowość Brzeg. My przyjechaliśmy spod Brzegu, ale nie takie trasy się robiło, więc prawie tego nie odczuliśmy!
 
A.T.: Trening czyni mistrza...
 
K.B.: Dokładnie!
 
A.T.: Podobno każdy artysta ma swojego Mistrza, na którym się wzoruje. Kto jest dla ciebie takim autorytetem? Może jakaś bliska osoba, która czyta robocze wersje piosenek?
 
K.B.: Jeżeli chodzi o muzykę, to przez długi czas był to Bob Marley, a jeśli podejść by do tego tak bardziej życiowo, to moja mama. Jej wrażliwość, miłość i wewnętrzny spokój są dla mnie najważniejszymi wartościami.
 
A.T.: Przesyłała ci ten spokój? 
 
K.B.: Tak! Gdy dojrzewałem i na nią patrzyłem... Była dla mnie wielkim oparciem! A jeśli chodzi o muzykę to w stu procentach Boby Marley! To był rebeliant, wojownik! 
 
A.T.: A jak to robisz, że podczas koncertów wysyłasz tyle pozytywnej energii w stronę publiczności? Jak udaje ci się pogodzić ze sobą to wszystko? Mam na myśli opanowanie stresu, ruch sceniczny, pracę głosem i przeponą, a do tego ten ciągły kontakt! 
 
K.B.: Początki z taką większą publiką, sprawiały mi trochę kłopotu przez emocje, nad którymi nie umiałem jeszcze wtedy panować, przez stres, który mnie zjadał. Ale gdy wychodziłem na scenę, to wszystko nagle się regulowało! Koncerty są takimi momentami w naszym życiu, w których po części zapomina się o rzeczywistości, o problemach, o tym co cię trapi. Wszyscy się bawią, są skupieni na muzyce i na tym, co artysta chce przekazać. To się nakręca samo! Ja zawsze porównuję to do serwowania w tenisie. Ty odbijasz piłeczkę, a ona wraca do ciebie, ty odbijasz jeszcze raz i to się tak coraz szybciej, coraz bardziej nakręca! 
 
A.T.: Czy koncertowanie można uznać za pasję? A wszystko co robimy z pasją, daje nam satysfakcję i w pewnym stopniu uspokaja.
 
K.B.: Tak, zdecydowanie! Możliwość mówienia do ludzi...
 
A.T.: Jeszcze jak chcą słuchać...
 
K.B.: To właśnie jest ważne. Ja jestem znaną osobą, ale tak naprawdę niczym się nie różnimy. Ja też mam problemy, przeżywam pewne sytuacje w życiu, które i ty przeżywasz, i przeżywają je moi fani, i my tym się właśnie komunikujemy poprzez muzykę. 
 
A.T.: W takim razie udanego koncertu. Dziękuję za rozmowę.
 
K.B.: Dzięki, trzymaj się. Do zobaczenia!
 
A.T.: Do wiedzenia. 
 

Koncert Świętojański w Koninie

 29.06.2019 na koninskiej starówce odbył się 11. Koncert Świętojański. Tegoroczna edycja odbyła się dzięki organizatorom, czyli Przeglądowi Konińskiemu, firmie Konimpex oraz Fundacji Otwarcie. Tego dnia na starym rynku rozbrzmiewały utwory, którymi uraczyła nas Orkiestra Polskiego Radia Warszawy pod batutą Michała Klauze. Oczywiście nie zabrakło klasycznych dzieł muzycznych z filmów takich jak "Pan Tadeusz" czy "Zemsta". Poza tymi utworami, można było usłyszeć także kompozycje Stanisława Moniuszki, Wojciecha Kilara oraz mazury, walce i sonety zagranicznych kompozytorów. Na zakończenie, wbrew utartej tradycji związanej z pokazem sztucznych ogni, miał miejsce pokaz laserowy, który równiez przyciągnął uwagę widzów i dał niesamowite efekty. Jak się okazuje, koncerty muzyki klasycznej nie muszą być nudne. Medioznawcy czuwają nawet w wakacje! Konin to nie tylko szkoła, to także c00ltura. 

Zuzanna Skalska

NASZE KANAŁY