Spotkanie z p. Ireną Jun
25.10.2019
Spotkanie z p. Ireną Jun
W ramach projektu Teatr Polska gościliśmy wczoraj w murach naszej szkoły panią Irenę Jun,  aktorkę Studia Teatrgaleria. Spotkanie z aktorką, które poprowadził pan Robert Kuciński z CKiS w Koninie, było dla nas niezwykłe ze względu na osobowość i bardzo otwartą postawę aktorki. Dziękujemy za życzliwość wobec nas i zapraszamy ponownie do II LO-  z przedstawieniem "Matka Makryna".

Zapraszamy Was do lektury wywiadu z aktorką, przeprowadzonego przez Alicję Tomaszewską z kalsy 2g.
 
Alicja Tomaszewska: Dzień dobry.
 
Irena Jun: Dzień dobry! 
 
A.T: Mając świetną okazję, by zapytać mistrzyni w tym fachu, jak napisać dobry monodram? Taki, który będzie gotowy do wystawienia na scenie? Od czego zacząć?
 
I.J: Na początku trzeba znaleźć problem, wokół którego zbudujemy bohatera. Musimy ubrać to w formę, by nie wyszło zbyt powierzchownie i płytko. Musimy wiedzieć dla kogo to robimy, po co i jak? To są trzy najważniejsze pytania, które trzeba sobie zadać! Ja, proszę wybaczyć, ale śmieję się z takich monodramów typu ,, Wacław podchodzi do okna, otwiera je i dostrzega Agnieszkę". To musi być coś głębszego! 
 
A.T: Jakich tematów lepiej nie poruszać? Czy są takie sprawy, które lepiej przemilczeć?
 
I.J: Nie! Nie ma takich tematów! Piszesz o wszystkim, co ci tylko przyjedzie do głowy! O fizjologii człowieka, o przeżyciach, o tym, co cię zaintrygowało i zaciekawiło! Czasem najlepiej jest porozmawiać z jakimś dziwakiem. Zawsze znajdzie się jakiś temat! Albo przeczytać biografię jakiejś kobiety, skupić się na pewnym fragmencie, nie na całości, i dopisać do tego swój komentarz. Wtedy to on staje się monodramem! 
 
A.T: Dlaczego akurat monodramy? Dlaczego zajęła się pani akurat tą formą?
 
I.J: Ponieważ chciałam podzielić się ze światem swoim punktem widzenia. Czułam, że w taki sposób będę mogła zrobić to najlepiej. To nawet nie chodzi o pozostawienie śladu, o zapisanie się w historii teatru, tylko raczej o to, by zrobić to dla siebie! Gdy ludzie cię słuchają, gdy ci potakują ,,tak, tak, tak...", jakby się ze wszystkim zgadzali, jakby ci bezgranicznie ufali, wierzyli... to wspaniałe uczucie! Grając ,,Matkę Makrynę" lubię chodzić między widzami, żeby wyglądało to tak, jakby Makryna naprawdę przyszła do teatru, a nie tylko była odgrywana na scenie. Zazwyczaj ludzie chętnie wchodzą w interakcję z tą postacią, ale kiedyś byłam w takim jednym mieście, imienia nie chcę podawać, i to był najgorszy występ! Okropne przeżycie dla pani w moim wieku! Ta publiczność w ogóle mnie nie rozumiała, nie była zainteresowana! 
 
A.T: Nam za to niezwykle podobało się spotkanie z panią i jesteśmy oczarowani pani interpretacją dwóch wierszy! Prawdziwa pasja i talent! 
 
I.J: Bardzo miło to słyszeć! 
 
A.T: Dziękuję za rozmowę.
 
I.J: Dziękuję. 
 
NASZE KANAŁY